Jak nie wygrać z korporacją, czyli pamiętnik pracownika biurowego
Kiedyś obejrzałem film i był tam taki psychoterapeuta, który do pacjenta powiedział tak: "Pisz bloga, będziesz zdrowszy". Więc i ja piszę. Zawsze w dni powszednie około dwudziestej.
poniedziałek, 22 sierpnia 2011
Wróciłem
Potrzebuję jednak trochę więcej czasu. Muszę jechać do Wrocławia. Wracam w piątek wieczorem. Obiecuję, że przez weekend sporo pouzupełniam. Mi również się to przyda, żeby ogarnąć wszystkie wydarzenia i myśli.
piątek, 5 sierpnia 2011
Tydzień XXXI. Czwartek. Obliczenia
Jednak mój blog do czegoś się przydał. Dzięki uwadze Ekonomistki teraz już wiem, że coś tu nie gra. Dzisiaj włączyłem excela i przez cały dzień próbowałem dopasować te dwadzieścia tygodni do naszego pierwszego razu. No w sensie, do chwili kiedy Monika i ja... W każdym razie nie wiem jak to możliwe, ale wychodzi na to, że było to podczas naszej delegacji, kiedy Monika zniknęła na ponad dobę. Starałem się odtworzyć przebieg tamtych dni, ale albo mam amnezję i nie pamiętam intymnej sytuacji z Moniką, albo może jednak kobieta może zajść w ciążę bez stosunku płciowego z mężczyzną. Szczerze muszę to przyznać, że byłem wtedy bardzo podniec... Nie, należałoby raczej napisac, że bardzo pragnąłem Moniki i może to przez to? Zresztą nieważne. Monika to mądra kobieta i na pewno potrafi tygodnie ciąży lepiej policzyć ode mnie. Nie będę udawał, że się na tym znam.
czwartek, 4 sierpnia 2011
Tydzień XXXI. Środa. Kampania wyborcza
Dzisiaj znowu dobijali się ci dwaj posłowie, którzy nie dostali się do mnie w poniedziałek. Nie bardzo miałem ochotę na spotkanie z nimi, szczególnie po tym, jak potraktował ich prezes, ale Jagoda mówiła, że strasznie się u niej awanturują, że byli też u prezesa i on im powiedział, że ze mną ustalą szczegóły. Nie miałem pojęcia o jakie szczegóły chodziło, ale przyjąłem ich i kazałem od razu przejść do rzeczy. Okazało się, że w październiku rusza firma ich znajomego i oni postanowili pomóc mu trochę rozruszać biznes, bo to porządny chłop. Nie bardzo wiedzieli jakie usługi ten "porządnych chłop" będzie oferował, ale na pewno na tym nie stracimy. Gadali i gadali i najwyraźniej uparli się, żeby mnie przekonać do... do tego czegoś i już wydawało mi się, że będę miał zmarnowany dzień, kiedy przyszło olśnienie.
- To świetny pomysł! - krzyknąłem entuzjastycznie.
- Wiedziałem, że pan zrozumie naszą... Tfu! To znaczy ideę naszego kolegi! - odkrzyknął bardziej brzuchaty poseł. - To kiedy możemy podpisać umowę?
- Myślę, że... - zawiesiłem na chwilę głos przeglądając kalendarz. - Myślę, że dzisiątego... albo może raczej piętnastego października.
- Ale przecież to... - próbował zaoponować poseł z mniejszym brzuchem, ale za to większą łysiną.
- No właśnie! - podchwyciłem. - To okres urlopowy, nie ma księgowej, nie ma prawnika, więc nie będzie komu parafować umowy.
- Ale wrócą z urlopu! - podłysiały poseł nie poddawał się.
- Ale kiedy oni wrócą z urlopu, to panowie będziecie akurat w środku kampanii wyborczej. - Wstałem z miejsca i wyciągnąłem w ich stronę dłoń. - Oczywiście życzę panom powodzenia i obiecuję nie zakłócać panów spokoju przynajmniej do końca wyborów.
Fajnie. Teraz już nie będę się tak wkurzał, kiedy w telewizji będą pokazywać urywki z pracy naszego parlamentu.
- To świetny pomysł! - krzyknąłem entuzjastycznie.
- Wiedziałem, że pan zrozumie naszą... Tfu! To znaczy ideę naszego kolegi! - odkrzyknął bardziej brzuchaty poseł. - To kiedy możemy podpisać umowę?
- Myślę, że... - zawiesiłem na chwilę głos przeglądając kalendarz. - Myślę, że dzisiątego... albo może raczej piętnastego października.
- Ale przecież to... - próbował zaoponować poseł z mniejszym brzuchem, ale za to większą łysiną.
- No właśnie! - podchwyciłem. - To okres urlopowy, nie ma księgowej, nie ma prawnika, więc nie będzie komu parafować umowy.
- Ale wrócą z urlopu! - podłysiały poseł nie poddawał się.
- Ale kiedy oni wrócą z urlopu, to panowie będziecie akurat w środku kampanii wyborczej. - Wstałem z miejsca i wyciągnąłem w ich stronę dłoń. - Oczywiście życzę panom powodzenia i obiecuję nie zakłócać panów spokoju przynajmniej do końca wyborów.
Fajnie. Teraz już nie będę się tak wkurzał, kiedy w telewizji będą pokazywać urywki z pracy naszego parlamentu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)